,

Prus i „Lalka” w przedwojennym kinie. Cz. 1

W latach 30. nazwisko Bolesława Prusa raz po raz wracało na łamy magazynów filmowych. Czy jego powieści to nie gotowy materiał na scenariusz? Szczególnie Lalka

Poeta Stefan Godlewski w 1936 roku przekonywał w piśmie „Kino”: „Otwórzmy książkę w którymkolwiek miejscu. Kinematograficzność bije z każdej sceny, z każdego opisu, z każdej wizji. Nie ma chyba w Lalce wizji takiej, która by się nie dała wybornie sfilmować” (więcej na ten temat w drugiej części artykułu).

Droga do ekranizacja arcydzieła była jednak daleka.

Pierwsza adaptacja pierwszej powieści

W marcu 1930 roku na ekrany kin weszła pierwsza adaptacja powieści Prusa, film niemy Dusze w niewoli. Była to również pierwsza (i jedyna) produkcja nowej wytwórni „Hel-studio”. Filmowcy wzięli na warsztat mniej znane dzieło pisarza, czyli jego debiut powieściowy z 1878 roku. Wcześniej postarali się o zgodę wdowy po autorze, Oktawii Głowackiej.

Gatunek filmu określano w materiałach prasowych jako „dramat współczesny osnuty na tle powieści Bolesława Prusa” – nieco zmieniono bowiem niektóre wątki, a akcję przeniesiono z XIX wieku do teraźniejszości. Za scenariusz i reżyserię odpowiadał Leon Trystan, brat poety Adama Ważyka.

Fotosy z filmu Dusze w niewoli (reż. Leon Trystan), „Światowid”, 1929, Biblioteka Jagiellońska

Głównym bohaterem filmu jest malarz Ludwik Lachowicz (Mieczysław Cybulski), który z trudem stara się zapewnić utrzymanie młodszej siostrze (po raz pierwszy na ekranie Alicja Halama ze słynnej rodziny tancerek) oraz ojcu, starcowi gnębionemu nałogiem alkoholowym (powszechnie chwalona kreacja Ludwika Solskiego). Równolegle poznajemy losy jego artystycznego rywala, Jerzego Sielskiego (Bolesław Mierzejewski).

Niespodziewaną gwiazdą produkcji została Zofia Batycka w roli femme fatale uwodzącej Sielskiego. Aktorka na dwa miesiące przed premierą filmu zdobyła bowiem tytuł Miss Polonia 1930, natychmiast stając się ulubienicą publiczności i prasy. O jej sukcesie informowano nawet w reklamach Dusz w niewoli, co widać choćby na okładce „Kina dla Wszystkich”.

„Już w czasie zdjęć czarująca uroda Zofii Batyckiej zwracała powszechną uwagę” – twierdził dziennikarz „Kina”, który zebrał garść anegdot z planu filmowego. „Nieustanny szmer zachwytu: »Batycka… Batycka!« wtórował trajkotaniu aparatu. Wszelki ruch uliczny został wstrzymany. Wywołało to interwencję policji” – relacjonował. Przy okazji ponoć prawie aresztowano podejrzanie wyglądającego Solskiego: „Mistrz charakteryzacji tak udatnie się przedzierzgnął w typ starego pijaczyny, że policjant nie zdołał nawet na chwilę przypuścić, aby się miał mylić…”.

Fotografia aktorki Zofii Batyckiej z dedykacją: „Mojemu ulubionemu Pismu »Il[ustrowanemu] Kurierowi Codziennemu« z pozdrowieniem najserdeczniejszym – Zofia Batycka Miss Polonia 1930”, Narodowe Archiwum Cyfrowe
Reklama filmu Dusze w niewoli na okładce pisma „Kino dla Wszystkich”, 1930, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy

Romans w pracowni

Miss Polonia w obsadzie doskonale wpisała się w strategię promocyjną filmu i wizję twórców, którzy postanowili wydobyć z powieści Prusa przede wszystkim elementy miłosno-romansowe.

Zapowiedź Dusz w niewoli opublikowana w piśmie „Kino Teatr” prorokowała: „Przebojem zdobędzie serca publiczności polskiej nowa wytwórnia filmowa »HEL-STUDIO« , triumfalnie torując sobie drogę wspaniałym erotyczno-salonowym filmem własnej produkcji”. Halamę przedstawiano jako „uosobienie kusząco-nęcącej 100%-owej kobiecości”, Marię Rudzką jako „laureatkę kilku konkursów piękności i fotogeniczności”, a Mierzejewskiego – „pogromcę serc”.

Bolesław Mierzejewski w roli malarza Jerzego Sielskiego w filmie Dusze w niewoli, „Kurier Filmowy”, 1930, Biblioteka Jagiellońska
Fotos z filmu Dusze w niewoli, „Kino”, 1930, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy
Reklama filmu Dusze w niewoli w piśmie „Kino Teatr”, 1930, Biblioteka Jagiellońska

Wdzięcznych motywów dostarczały także wątki artystyczne. W powieści splatają się losy dwóch malarzy, duża część akcji toczy się więc w pracowniach czy w galerii sztuki. Jeden z popularnych fotosów reprodukowanych w prasie ukazywał głównego bohatera przed rozstawioną w plenerze sztalugą, w towarzystwie obiektu jego uczuć, panny Jadwigi (Rudzka).

Scena z filmu Dusze w niewoli – malarz Ludwik Lachowicz (Mieczysław Cybulski) i jego ukochana Jadwiga Starzyńska (Maria Rudzka), 1930, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kluczowym punktem fabuły i punktem zwrotnym w życiu Lachowicza jest jego wygrana w konkursie Zachęty. Co ciekawe, reżyser postanowił zaangażować do sceny obrad komitetu… prawdziwych artystów. Na ekranie wystąpili więc Edward Okuń, Kazimierz Lasocki oraz Tadeusz Cieślewski (senior).

„Do jury zaproszono najwybitniejszych art.-malarzy, którzy w ten sposób przedzierzgnęli się dorywczo w aktorów filmowych” – pisał dziennikarz „Przeglądu Wieczornego”. I przekonywał: „Wszyscy trzej okazali się wielce fotogeniczni i wyszli na filmie znakomicie. Dotyczy to zwłaszcza wielce charakterystycznego i popularnego K. Lasockiego”.

Edward Okuń, 1933, Papiery Brzezińskich, Archiwum Główne Akt Dawnych
Jury Wielkiego Szkolnego Konkursu Malarskiego Wojciecha Kossaka w Warszawie – widoczni m.in. malarze Tadeusz Cieślewski (stoi drugi od lewej), Kazimierz Lasocki (siedzi czwarty od lewej) oraz Wojciech Kossak (pochyla się nad biurkiem), 1934, Narodowe Archiwum Cyfrowe
Rzeźbiarka Teodora Dąbrowska (jedna z bohaterek drugiej części Własnej pracowni) obok malarza Kazimierza Lasockiego i wykonanego przez nią popiersia artysty, 1939, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Reporter chwalił również dopracowaną scenografię: „Wnętrze sali konkursowej z gmachu Zachęty zostało wiernie odtworzone w atelier przez wytrawnego specjalistę dekoracji filmowych art.-malarza Józefa Galewskiego”.

Rzeczywiście, Galewski był jednym z czołowych artystów wyspecjalizowanych w dekoracjach i scenografiach. Współpracował nie tylko z filmem, lecz także – a może przede wszystkim – z kabaretem „Qui Pro Quo” i teatrami rewiowymi.

Na marginesie: jego córka, dekoratorka rewiowa i projektantka kostiumów Gena Galewska będzie jedną z bohaterek mojej kolejnej książki – kontynuacji Własnej pracowni poświęconej artystkom dwudziestolecia międzywojennego.

Bogata scenografia w jednej ze scen filmu Dusze w niewoli – malarz Jerzy Sielski (Bolesław Mierzejewski) i Leontyna Łęska (Zofia Batycka), 1930, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Literatura polska w kinie

W kolejnych latach filmowcy nadal chętnie zwracali się ku klasyce literatury polskiej, a rozwój kina dźwiękowego dawał im już nieporównanie większe możliwości. W marcu 1936 roku tygodnik „Kino” ogłosił nawet ankietę Jakie utwory polskiej literatury pięknej chcielibyśmy widzieć na ekranie skierowaną do czytelników i czytelniczek pisma.

Redakcja wyjaśniała: „Pytanie to jest tym więcej aktualne, że oryginalne scenariusze nie zawsze stoją na wysokości zadania. Poza tym filmowcy nasi w swych wędrówkach za tematem pomijali często najpopularniejsze powieści polskie, które dzięki swej dynamice i bogatej fabule mogłyby stać się najlepszym tematem dla inteligentnego i zdolnego scenarzysty. Exemplum – Lalka Bolesława Prusa”.

Tekst anonsujący ankietę ilustrowały fotosy ze zrealizowanych dotychczas adaptacji. Wśród przykładów znalazły się ekranizacje dzieł XIX-wiecznych (jak Dusze w niewoli Prusa czy Cham Orzeszkowej), utworów z początku XX wieku (Moralność pani Dulskiej Zapolskiej, Dzieje grzechu Żeromskiego), ale też filmy powstałe na kanwie powieści współczesnych (Prokurator Alicja Horn Dołęgi-Mostowicza, Niebezpieczny romans na postawie książki Andrzeja Struga Fortuna kasjera Śpiewankiewicza).

Ankieta pisma „Kino” na temat polskich książek wartych zekranizowania – wśród ilustracji m.in. fotos z filmu Dusze w niewoli na kanwie powieści Prusa (po prawej w środku), 1936, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy

W kolejnych tygodniach magazyn publikował wybrane odpowiedzi, dość zresztą zróżnicowane. Niektórzy zareagowali na ankietę entuzjastycznie i chętnie podsuwali filmowcom ulubione tytuły książek, od Potopu po Chłopów. Prusa także nie zabrakło wśród wymienianych autorów – na przykład „Basia z Konina” marzyła o ekranizacji Emancypantek.

Inni pozostawali sceptyczni wobec przekładania literatury na język filmowy. Czytelnik ze Lwowa pisał bez ogródek: „Jeżeli przyjrzymy się dokładniej dotychczasowym poczynaniom naszych filmowców w tej dziedzinie i z tej perspektywy spojrzymy w przyszłość, musimy stanowczo zawołać: »Nie!!! Jeśli tak mają się przedstawiać nasze dzieła, raczej nie filmujcie!«”.

Hollywoodzki Faraon

Wkrótce głos zabrał wspomniany na początku Godlewski, w obszernym artykule dla „Kina” zachwalając niezwykłą „fotogeniczność” Lalki i „scenariuszowy” charakter twórczości Prusa (więcej na ten temat w drugiej części artykułu).

Wtórował mu krytyk Tadeusz Ciszewski, który w 1937 roku pisał: „Wśród autorów, którzy czekają na swego realizatora filmowego, na jednym z pierwszych miejsc znajduje się Bolesław Prus”. Już sam tytuł jego tekstu – „Faraon”. Potężny film Bolesława Prusa – zdradzał jednak, że to nie Lalkę stawiał on na szczycie listy wymarzonych ekranizacji.  

Ciszewski przekonywał, że epicka powieść osadzona w starożytnym Egipcie wydaje się wręcz stworzona na potrzeby kina: „Soczyste i barwne dialogi, pełna napięcia i splotów intryg akcja, mocno zarysowane postacie osób działających – czy to wszystko nie jest rozwiązaniem i warunkiem powodzenia filmu?”.

Wystarczyło wczytać się z uwagą w książkę. „Od pierwszej strony dostarcza Prus arcybogatego materiału do scenariusza. Możliwości efektów technicznych, tricków fotograficznych i optycznych czekają na zdolnego operatora. Muzyka, chóry, taniec i imponujące sceny zbiorowe, aż się proszą o przeniesienie na ekran. Tajemnicze wnętrza świątyń egipskich i fenickich pobudzają fantazję dekoratora” – argumentował autor.

Jedno tylko martwiło Ciszewskiego: „Czy stworzenie takiego filmu możliwe jest przy naszych obecnych warunkach technicznych? Odpowiedź wypada raczej negatywnie. Gdybyśmy mieli Cecile’a B. DeMille’a lub jakiegoś Freda Niblo, to sprawa byłaby rozwiązana”.

Pierwszy z wymienionych reżyserów miał na koncie wielką amerykańską produkcję Kleopatra (1934), a drugi kilka ekranizacji klasyki, w tym Ben Hura (1925), którego akcja toczy się w starożytnym Rzymie. Przeniesienie Faraona na ekran bez wątpienia wymagałoby podobnego rozmachu i przepychu scenograficznego.

Warszawa to nie Hollywood, ale krytyk nie tracił nadziei: „Być może jednak znajdzie się i u nas możliwość stworzenia takiego filmu na miarę światową. Kiedy? Kto wie!”.

Fotos z filmu Kleopatra (reż. Cecil B. DeMille), „Kino”, 1934, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy
Reżyser filmu Kleopatra Cecil de Mille w rozmowie z aktorką Claudette Colbert, 1934, Narodowe Archiwum Cyfrowe
Ramón Novarro w filmie Ben Hur (reż. Fred Niblo), „Kino”, 1932, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy
Claudette Colbert w filmie Kleopatra (reż. Cecil B. DeMille), „Kino i Rewia dla Wszystkich”, 1934, Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy

Film szkaradny

W samym środku prasowo-kinowych dysput o filmowych walorach dzieł Prusa, 25 października 1936 roku, zmarła Oktawia Głowacka, opiekunka spuścizny męża i jedyna spadkobierczyni praw autorskich po pisarzu.

W jej archiwum zachowała się jeszcze zgoda z 1928 roku na adaptację filmową dwóch utworów męża: noweli Przygoda Stasia (1879) oraz opowiadania Powracająca fala (1880). Reżyser Eugeniusz Modzelewski, który kilka lat wcześniej zekranizował Chłopów Reymonta, musiał jednak zmienić plany, bo produkcje te nigdy nie powstały.

Może to i dobrze? Obeszło się bez rozczarowania. Na umowie z reżyserem Dusz w niewoli wdowa po Prusie dopisała: „Zapłacone. Film szkaradny, zupełnie co innego, niepodobny do ślicznej noweli”*.


Więcej o przedwojennych pomysłach na ekranizację Lalki w drugiej części artykułu:


* Cytat za: Agata Grabowska-Kuniczuk, Zawód: żona pisarza. Oktawia Głowacka (Prusowa), „Pamiętnik Literacki” 2025, z. 4, s. 194.

Jeśli kogoś zaciekawiła przedwojenna adaptacja filmowa Dusz w niewoli Prusa, polecam dodatkową lekturę: Mirela Tomczyk, „Dusze w niewoli”, portal stare-kino.pl, 2019, https://stare-kino.pl/dusze-w-niewoli-1930/.